o byciu rycerzem...

 

O byciu Rycerzem Kolumba,

 

Kiedy napisałem pierwsze rozważanie i posłałem je Leszkowi Waksmundzkiemu, by w nie wglądnął, (co było życzeniem Carla Andersona po to, by się nie okazało, że rozważania są „ponad głowami” – taka ojcowska troska Najwyższego Rycerza) Leszek zaraz zauważył, że nie ma w nim za wiele o świętości. Odchodząc więc od głównego nurtu chciałbym nieco powiedzieć o świętości, do której wszyscy jesteśmy wezwani.

Mamy być świętymi, bo Pan Bóg chce, by Jego wyznawcy byli święci. Zaznaczył to już wtedy, gdy wyprowadzał Naród Wybrany z Egiptu: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty” (Kpł 11, 44). Słowa te powtórzy św. Piotr Apostoł w swoim Pierwszym Liście, by nie było żadnej wątpliwości, że dotyczy to także uczniów Chrystusa, chrześcijan (1P 1, 16).

Będąc dziećmi Boga mamy, tak jak wszystkie dzieci, wielką ciekawość. Jak chłopiec dostanie karabin, który „sam” strzela, to od razu chciałby zaglądnąć do środka, by zobaczyć, co tam się dzieje, że „to” strzela. Podobnie dziewczynka: jak dostanie lalkę, która wydaje odgłosy kwilenia, śmiechu czy płaczu, też po pewnym czasie chciałaby zobaczyć do środka, by wiedzieć, jak lalka jest skonstruowana. My też jak te dzieci mamy taką ochotę, by zobaczyć do środka świętości, by dowiedzieć się, na czym ona polega. No właśnie, na czym polega świętość?

Mamy tyle przykładów: św. Franciszek, św. Jacek, św. Maksymilian Maria Kolbe, bł. Jan Paweł II, bł. Jerzy Popiełuszko. Jeśli jednak zastanowić się nad przywołanymi tutaj postaciami, to są to sami księża, zakonnicy, Ojciec św. Czyżby więc świętość była czymś zastrzeżonym dla stanu duchownego lub zakonnego? Nic bardziej mylnego!

Świętość to nic innego, jak wytrwanie w komunii z Bogiem. Gdy słyszymy słowo: „komunia”, to zaraz kojarzy się nam ono z Komunią św. I jest to dobre skojarzenie, ponieważ Komunia św. jest jedną z form komunii. Sama zaś komunia to jest bardzo szczególnego rodzaju wspólnota, do której wchodzi się poprzez dar złożony z siebie samego. Przykładem komunii jest małżeństwo. Mężczyzna powierza siebie kobiecie, która staje się jego żoną a kobieta mężczyźnie, który staje się jej mężem. Wzajemne oddanie, dar złożony z siebie samego (z siebie samej). Ten dar jest zadeklarowany w momencie zawarcia małżeństwa, a potem przez całe życie razem jest realizowany po kawałku, po trosze. Każdego dnia tych dwoje potwierdza wzajemne oddanie, a ich życie małżeńskie zmierza ku pewnej pełni, ku doskonałości.

Z czymś podobnym mamy do czynienia, gdy chodzi o odniesienie chrześcijanina do Chrystusa. Gdybyśmy chcieli sprawdzić, czy On się nam daje, to wystarczy sobie wspomnieć na słowa pieśni: „On się nam daje cały, z nami zamieszkał tu, dla Jego boskiej chwały życie poświęćmy Mu”. Pytanie tylko, czy i co ja Jemu daję. Deklaracja oddania przychodzi stosunkowo łatwo. Gorzej z wykonaniem. Swego czasu nasz Ojciec Duchowny w seminarium mówił nam o tym oddaniu. Deklaracja brzmi: „Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć”. Dlatego Pan mówi do mnie: „No to daj mi dziś 10 minut wieczorem”, a ja mówię: „No, wiesz Panie, wszystko Ci dam, ale dziś nie mogę Ci poświęcić owych 10 minut!” Na to Pan innym razem: „No to przebacz swojemu bratu, bo widzisz, on czeka na to przebaczenie, a tak naprawdę, to Ja w nim do Ciebie przychodzę.” I znowu moja odpowiedź: „No, wiesz Panie, wszystko możesz ode mnie żądać, tylko nie to, żebym przebaczył mojemu bratu za to, co on mi zrobił”. „No to zacznij lepiej opłacać swojego pracownika, tego Józka, kierowcę. On ma żonę i urodziło mu się dziecko”. „Józka!? Ależ, Panie, on się ostatnio spóźnił, a poza tym mamy kryzys!” Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć, jednak jak się przypatrzę swemu postępowaniu, to nieraz chciałbym dać tym, co za morzami i oceanami, bo tu może się skończyć na deklaracji, a jak przyjdzie do codziennego daru Chrystusowi, który przychodzi w bliźnim, to się okazuje, że właściwie nic nie chcę Mu dać.

Świętość polega na wytrwaniu w Komunii z Bogiem. On nas umieścił w tym miejscu i czasie, w którym wypadło nam żyć i wyobrażanie sobie, jakby to mogło być ładnie, gdybyśmy żyli w innym czasie i miejscu, nie zastąpi daru z siebie (z tego kim jestem i co mam, przy czym to co mam, to nie przede wszystkim pieniądze ale przede wszystkim czas, zainteresowanie, przebaczenie), na który z naszej strony dziś i teraz czeka Chrystus. Przez taki dar ofiarowany Chrystusowi i ze względu na Niego wchodzimy w szczególnego rodzaju wspólnotę z Nim. Ta wspólnota to komunia a wytrwanie w komunii z Bogiem to właśnie świętość. Oczywiście, sposób w jaki uczeń Chrystusa może wytrwać w takiej Komunii wymaga też pewnej uwagi (konferencji), bo to wcale nie takie proste. Także zastanowienie nad tym, do czego taka komunia prowadzi, będzie przedmiotem dalszych rozważań. Dziś ważne jest, byśmy zapamiętali, iż droga do świętości wiedzie przez komunię z Bogiem i wiedzieli już zawsze na czym owa komunia polega.

Na zakończenie jeszcze jedno słowo: do świętości są wezwani wszyscy uczniowie Chrystusa – my wszyscy. Rycerstwo daje więcej możliwości, by tę drogę w sposób świadomy razem z innymi (co bardzo pomaga) przejść. Dlatego na początku naszego wspólnego wędrowania tą drogą ważna jest odpowiednia intencja. Chodzi o motyw wstąpienia do Rycerzy Kolumba: czy wstąpiłem, by dawać siebie, by to była moja droga do świętości, jeszcze jedne kształt mojej komunii z Chrystusem, czy może raczej wstąpiłem z pragnieniem brania, by Rycerstwo mi coś dało, bo mi się to będzie opłacało. Nawet jeśli intencja nie była najszlachetniejsza, dziś Pan Jezus upomina się u nas o jej przemianę, bym pozostał dla Niego. W zamian wszystkim nam oferuje ŚWIĘTOŚĆ.

c.d.n.